Moje zielone, przeviwsłoneczne okulary zginęły dziś śmiercią tragiczną. Przechodziłam przez ulicę, nieopodal Sezamu, gdy usłyszałam, że mi spadły (były uczepione torby, biegałam z nimi i do tej pory wszystko było OK, a tu tylko przechodziłam i spadły :___:). Nie zdążyłam się odwrócić, gdy usłyszałam trzask. Samochód po nich przejechał ;___; Zostały mi jeszcze fioletowe okulary przciwsłoneczne, ale tu Dana leżą. Mam nadzieję, że nie ubabrał ich w niobieskiej farbie :P