W pierwszej chwili chciałam zmienić brzydki bardzo wyraz który pojawi się w poniższym txt, ale stwierdziłam, że popsuje to klimat, a i tak każdy się domyśli co powinno tam być ;P

„- O żesz kurwa mać! – wrzasnął Sidge, spadając ze schodów. Zgasła mu pochodnia i nie zauważył, że brakuje jednego stopnia. Z wdziękiem zleciał na twardą posadzkę. Siedział i siedział, lecz z góry nie dobiegł go żaden dźwięk. A przecież cała reszta tam była! Elf, jego dwie siostry i następca tronu, który wcale nie chciał piastować tego stanowiska. Mężczyzna chciał wstać, jednak wszystkie kości bolały go trochę za bardzo.
Chwilę później usłyszał jakiś szelest i zobaczył, że u szczytu zdradzieckich schodów zapaliło się białe, intensywne światło.
- Zapomniałam ci powiedzieć, że jednak mam ze sobą wodny kryształ – zaśmiała się Shiela. – Teraz możemy spokojnie zejść. Za mną – powiedziała do przyjaciół. – Uważajcie, bo tu nie ma jednego stopnia. Dzięki bracie, że zbadałeś teren.
Tamten z lekka się zdziwił.
- Co? – wykrztusił. – Teren zbadać?! To po to lazłem i zleciałem ze schodów?! Nie mogłaś tego pieprzonego szkiełka znaleźć wcześniej?!”